Drzwi do zmiany

2–3 minutes

read

Ukryte lojalności, z angielska “hidden loyalties” dyktują nasze życie.

Przynależymy, a więc mamy nieuświadomione poczucie lojalności. Najczęściej wobec rodziniy pochodzenia. Nawet o tym nie wiedząc, powtarzamy te same wzorce co rodzice, dziadkowie i ich przodkowie.

Pół biedy jak te wzorce są wspierające i pomagają nam tworzyć życie radosne i pełne, w większości jego obszarów. Gorzej sprawy się mają jeśli nam się nie wiedzie. Przypadek? Nie koniecznie. Nasza własna wina? No…, nie do końca. Że niby nie potrafimy? Nie nadajemy się? Jesteśmy wybrakowani? W tym miejscu aż się uśmiecham, bo sama tkwiłam w takim myśleniu – że nie zasługuję; że na miłość, powodzenie, pieniądze trzeba ciężko pracować. Zasłużyć. Udowadniać. 

Im bardziej, głębiej zaglądam w siebie, przyglądam się sobie – co mam, co trzeba rozwinąć, a co nabyć od nowa (jeśli uznam, że mi potrzebne), co wynoszę wraz z moim dziedzictwem? Jakie przekonania? Jakie wzorce? Jaki rodzaj bólu tam się skrywa? Jakie historie się nie dokończyły? Jakie nadzieje nie spełniły? Jakie konflikty nie zamknęły? Jaka była kultura rodziny?

Na początku może być tak, że będzie więcej pytań niż odpowiedzi, i to jest okay. Mogą też wzbierać emocje. U mnie był to wstyd, gniew ale potem zaczęły przebijać się akceptacja, uznanie, szacunek i miłość. 

W korzenie rodzinne zaglądam od około dwóch lat. Odtworzyłam nawet drzewo genealogiczne do dziewiątego pokolenia wstecz!

Pytałam o losy przodków, do których historii jeszcze mogłam dotrzeć. Zauważałam ich rozterki, zmagania społeczno- kulturowo- religijno- historyczne. Jak im się żyło? Jakich wyborów dokonywali? Jaki był ciężar tych decyzji? Jeden wniosek nasuwał się sam – było tam dużo śmierci i straty. Kobiety młodo wychodziły za mąż, rodziły dużo dzieci. Zarówno kobiety, jak i dzieci często umierały w bardzo młodym wieku. Za wcześnie. Owdowiali mężczyźni, szybko się żenili. Przetrwali najsilniejsi.

To obudziło moje współczucie, szacunek i pokorę, że nawet starając się zrozumieć, nie ogarnę ówczesnej rzeczywistości, która często była brutalna. Rozgrywała się zerojedynkowo – na życie i śmierć. 

Teraz, pomaga mi to zajrzeć w ukryte lojalności (chociaż dróg dotarcia tutaj, jest wiele). Jak moja mama powtarza losy babci, a jak ja powtarzam los mamy? Jak ja powtarzam losy moich przodkiń i przodków na przeróżnych obszarach mojego życia? 

Intrygujące jest to, że te historie mogą „na wierzchu” być bardzo różne, a „pod spodem” są jak przekalkowane. Ważne jest to, że jak się już zobaczy, to się „nie odzobaczy”. Stanie się to oczywiste, a więc uwalniające – drzwi do zmiany zostały otwarte. 

Aldona